Dziś chciałam Wam powiedzieć trochę o balsamie do ciała z masłem shea, czyli kolejnym kosmetyku Organique, do którego z przyjemnością będę wracać. Więcej o nim przeczytacie
TU!,
Co obiecuje producent?
- naturalne składniki: masło Shea (Karite) z certyfikat ECOCERT, które stanowi aż 50% balsamu, wosk pszczeli, odżywcze olejki - sojowy, awokado, z pestek winogron
- aromaterapeutyczne olejki, pozwalające się nam odprężyć i odstresować
- efekty: długotrwale nawilżona skóra, odnowa warstwy lipidowej nawet bardzo suchej skóry
- balsam polecany dla skóry suchej, dojrzałej, wymagającej regeneracji
Brzmi zachęcająco? Jak zwykle mam małą wersję na wypróbowanie, o ulubionym greckim zapachu :) Nie potrafiłam go zidentyfikować, ale Pani w sklepie Organique uświadomiła mnie, że to zapach winogronowy.
Opakowanie wersji pełnowymiarowej to metalowy słoiczek, mój plastikowy - niczym się nie wyróżnia. Nie mam pojęcia ile zawiera produktu, ale myślę że ok 50ml. Opakowanie ma podstawowe informacje o składzie i świeżości produktu oraz wielgaśną naklejkę na wieczku z miejscem zakupu...
Jeżeli miałyście do czynienia z masłem shea, to konsystencja balsamu nie jest zaskoczeniem. Twarde, zbite, niejednorodne masło, przypominające co niektórym smalec (brawo mamo!) lub wazelinę. Pod wpływem ciepła naszych dłoni bezproblemowo aplikuje się na skórze i zostawia dość tłusty, świecący film. Jest to kosmetyk "większego kalibru" więc jeśli nie lubicie czuć czegokolwiek na skórze, nie polecam. Oczywiście po czasie wszystko się wchłania, ale to zależy od poziomu nawilżenia Waszej skóry. Ja nie smaruję się nim cała, więc ciężko mi określić wydajność, ale oceniam ją na 5.

Oczywiście zapach to kwestia gustu i możemy wybierać spośród kilku wariantów (m.in. trawa cytrynowa, białe piżmo, żurawina, magnolia), ale wersja grecka odpowiada mi bardzo - orzeźwiający, dość słodki zapach winogron. Jeśli macie okazję, to powąchajcie :) Utrzymuje się długo na skórze czy pościeli, więc lepiej nie trafić kulą w płot. Najważniejsze jest jednak działanie i tutaj same plusy. Kupiłam ten balsam z myślą o przesuszonych łokciach, które mocno mi dokuczały po zimie. Dochodziło do tego, że napięta skóra nie pozwalała się na nich oprzeć i drażnił mnie materiał ubrań. Masło pomogło praktycznie od razu - zaraz po aplikacji odczułam przyjemną ulgę, skóra była miękka i dużo gładsza. W kolejnych dniach używania zapomniałam o problemie. Po kilku użyciach mogłam wrócić do zwykłych kosmetyków do ciała, a efekt nawilżonej i gładkiej skóry utrzymywał się jeszcze długo. Balsamu użyłam również na nogi, chociaż nie potrzebują one tak solidnego nawilżenia. Świetnie sprawdził się na mega wysuszonej skórze mojej babci - była wprost zachwycona działaniem. Wcześniej żaden balsam tak nie nawilżył i nie natłuścił jej już 70-letniej skóry :) Jeśli lubicie masaż - polecam! Świetnie sprawdza się również w tej kwestii.

Kosmetyki Organique
dostępne są sklepach firmowych tej marki (
TUTAJ lista sklepów). Ja jak widzicie na wieczku kupuję w galerii Alfa w Grudziądzu (parter) lub w bydgoskiej galerii Focus Mall (również parter, dawny TBS).
Cena balsamu to ok. 25zł za 100g. Wydaje się to całkiem spora kwota, ale przy używaniu na suche miejsca i długotrwałym efekcie nawilżenia jestem w stanie taki koszt ponieść. Moje ok. 50ml opakowanie kosztowało 12zł i taki zakup jak najbardziej Wam polecam!
Na blogu pojawiła się już recenzja peelingu żurawinowego, do
której odsyłam wszystkich zainteresowanych. W najbliższym (lub trochę dalszym) czasie możecie się spodziewać recenzji tych kosmetyków Organique:
- mydła Aleppo
- czarnego mydła Savon Noir
- kuli do kąpieli białe piżmo
- glinki zielonej, białej, ghassoul
pozdrawiam, A
PS. Wczoraj trochę się tu pozmieniało, poleciały już pierwsze "rogate" komplementy - serdecznie dziękuję! Mam nadzieję, że nowy wygląd przypadnie Wam do gustu i będziecie się to dobrze czuć :)