Dawno już żadnego rozdania nie było, więc przychodzę dziś do Was z szybkim pytaniem - czerwień czy róż? Który kolor jest Wam bliższy, wzbudza cieplejsze skojarzenia, a może zwyczajnie - który z poniższych wybieracie? 

Czerwień reprezentują dwa kosmetyki kolorowe Golden Rose - matowa szminka z serii Velvet Matte w kolorze 18 i korespondująca z nią konturówka Dream Lips w kolorze 515 (Red Lipstick Monster polecała tę pomadkę w swoich zastępnikach klasyki MAC Russian Red). Postawiłam na usta, które sama chciałabym nosić w takim odcieniu, ale jakoś jeszcze się nie czuję :) Czekam więc na odważne!


Różowy zestaw jest bezpieczny. Wszystkim znane jajo do makijażu Ebelin i żel pod prysznic Balea z aktualnie panującej w drogeriach DM letniej edycji limitowanej. Paradise beach to połączenie ananasa i kokosa, które z pewnością wprowadzi Was w świetny nastrój pod prysznicem. 

Pozostaje pytanie: czerwień czy róż? Na Wasze zgłoszenie czekam pod tym postem do 20 marca włącznie. Warunkiem obowiązkowym jest obserwowanie bloga, instagrama lub rogatego facebooka (do wyboru) oraz pozostawienie komentarza z odpowiedzią na pytanie. Wylosuję dwie osoby, które otrzymają wybrany przez siebie zestaw. Wyniki ogłoszone zostaną do 5 dni po zakończeniu rozdania na blogu (fb/instagramie). 

Zapraszam!

Adrianna 





No i przyszedł najkrótszy miesiąc w roku :) Na zużywanie było trochę mniej czasu, ale wydaje mi się, że dałam radę. 15 opakowań poszło do kosza, 3 zmieniły właściciela, bo nie do końca się u mnie sprawdzały. Zakupów też było trochę, kilka kosmetyków dostałam, za co serdecznie dziękuję! Tata przywiózł mi nowe żele Balea z limitowanej edycji, a u Karoliny z bloga Ater Job wygrałam masło i żel The Body Shop o zapachu vanilla brulee. Jak widzicie poniżej, co miesiąc balansuję na granicy równowagi i mimo chwilowych zapasów prysznicowych z obecna ilością kosmetyków czuję się naprawdę dobrze. Mam jeszcze kilka takich zalegających opakowań, których zużycie spędza mi sen z powiek, ale byle do przodu! :) Mam nadzieję, że ta lista będzie już tylko krótsza. Zapraszam na podsumowanie miesiąca. 

*kosmetyki, które przybyły - 17 sztuk
*kosmetyki, które zużyłam - 15 sztuki
*kosmetyki, które z jakiegoś powodu poszły w świat - 3 sztuki

1. WŁOSY
a) oczyszczanie
- Planeta Organica, szampon turecki hammam wzmacniający
Planeta Organica, szampon fiński
b) pielęgnacja
Planeta Organica, marokański balsam do wszystkich rodzajów włosów
- Petal Fresh Organics, odmładzająca odżywka z wyciągiem z pestek winogron i oliwek
- Biovax, intensywnie regenerująca maska naturalne oleje (saszetka)
c) kosmetyki dodatkowe
- Marion, olejek orientalny - kokos & tamanu
- Khadi, olejek stymulujący wzrost włosów

2. TWARZ
a) oczyszczanie 
La Roche Posay, żel do twarzy Effaclar, oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej
- Fitomed, mydlnica lekarska, żel do skóry tłustej
- Alterra, emulsja oczyszczająca z granatem
Fitomed, płyn oczarowy do twarzy z kwiatem pomarańczy
- Fitomed, szałwia lekarska, tonik do skóry tłustej
- Garnier, płyn micelarny 3w1 skóra normalna i mieszana 
- Oeparol, płyn micelarny do demakijażu skóry wrażliwej
b) pielęgnacja podstawowa
- La Roche Posay, Effaclar Duo +, krem zwalczający niedoskonałości
Merz Special, kremowy mus do twarzy z kwasem hialuronowym
- Baikal Herbals, serum regulujące do skóry przetłuszczającej i mieszanej
c) pielęgnacja dodatkowa
- Perfecta, peeling enzymatyczny minerały morskie i enzym z papai
- Dermedic Hydrain Hialuro, krem pod oczy do skóry suchej, bardzo suchej i odwodnionej
- Uriage, woda termalna 
- Organique, maseczka algowa z dynią
- Fitokosmetik, marokańska czerwona glinka wulkaniczna
- Purederm, plastry na nos z węglem drzewnym

3. CIAŁO
a) oczyszczanie
Organique, pianka cukrowa mrożona herbata
- Wellness&Beauty, solny peeling do ciała z oliwą i zieloną herbatą
Alterra, żel pod prysznica limonka i agawa
Wellness&Beauty, żel do kąpieli pod prysznic z owocowymi ekstraktami z mango i papai
- Balea, żel pod prysznic tropical sunshine, cabana dream
The Body Shop, żel pod prysznic vanilla brulee
- Nivea, olejek pod prysznic
Organique, korzenny płyn do kąpieli
b) pielęgnacja 
- The Body Shop, masło do ciała vanilla brulee
- Tołpa, antycellulitowy eliksir wyszczuplający
- Tołpa, Planet of nature, modelujący balsam do ciała
- Bielenda, intensywne serum modelujące biust 

4. DŁONIE I STOPY
a) pielęgnacja 
Caudalie, krem do rąk o zapachu różowego grejpfruta
- Floslek, krem zimowy do rąk i paznokci 
b) manicure
- lakiery kolorowe 21 sztuk (-2, +2)
- Delia, odżywka do paznokci
- Sally Hansen Insta Dri
- Sally Hansen, cuticle remover
- Burt's Bees, lemon butter cuticle cream

5. MAKIJAŻ
a) twarz
- Revlon, podkład Nearly Naked w kolorze 110 ivory
- Bourjois, CC cream z 3 pigmentami
Rimmel, Stay Matte 003 peach glow
Paese, puder ryżowy
- Catrice, róż Defining Blush w kolorze 020 rose royce
- The Body Shop, bronzer z serii Honeymania w odcieniu 02
b) oczy
- Eveline, tusz do rzęs Volumix Fiberlast
Regenerum, regeneracyjne serum do rzęs
L'Oreal Lumi Magique korektor rozświetlający w kolorze 001 light
- Inglot, paleta 10 cieni
- My Secret, satin touch kohl, kredka do oczu w kolorze nude nr 19
Essence, baza pod cienie I love stage
- Hean, baza po ciebie stay on
- Golden Rose, puder do brwi w kolorze 104
c) usta
L'Oreal, Color Riche Extraordinaire w kolorze 500 molto mauve
- Revlon, Colorburst Balm Stain, 001 honey duce
- MAC, cremesheen w kolorze hot gossip
MAC, lustre w kolorze syroup
- Bourjois, Levres Contour 15 rose precieux
Maybelline, Baby Lips
- Caudalie, balsam do ust o antyoksydacyjnym działaniu
- Nuxe, balsam do ust w słoiczku reve de miel


Jak widzicie u góry - moim celem na marzec będzie unikanie wszelkich pokus kosmetycznych :) Jedyną rzeczą, którą będę musiała dokupić jest szampon. Wybiorę coś dostępnego stacjonarnie, żeby nie kusiło mnie większe zamówienie internetowe (wiecie jak to wygląda). Trzymajcie mocno kciuki, bo pokus jest cała masa, a kosmetyków do zużycia też kilka. Od jakiegoś czasu staram się dopisywać swoje zakupowe pomysły do tej listy, którą co jakiś czas analizuje i zmieniam. Myślę, że to całkiem dobry sposób na kontrolowanie chciejstw i potrzeb :)

A jak Wam minął zużyciowy luty? A może był to bardziej zakupowy miesiąc? :)

pozdrawiam, A




Dlaczego pierwsze? Bo mam wrażenie, że nie wszystko co ma do zaoferowania olejek marula, miałam okazję odczuć na własnej skórze. Nie będzie to więc recenzja, na to poczekam do podejścia drugiego. Chciałam Wam opowiedzieć o moich odczuciach względem kosmetyku marki Mincer, który czystym olejem niestety nie jest i ma to pewnie wpływ na nie do końca pozytywne działanie (dziękuję za uświadomienie dziewczyny!). Olejek wzbudził zainteresowanie w poście z przeglądem denka, więc dziś zapraszam na kilka słów więcej :)

Olej marula ma korzenie afrykańskie - pozyskuje się go z pestek owoców 'drzewa słoni'. Jego działanie porównuje się do działania oleju arganowego, Wskazania? Bardzo wszechstronne. Można go używać zarówno do pielęgnacji skóry jak i włosów. Olej marula wykazuje działanie antyoksydacyjne, zwalcza wolne rodniki i działa przeciwzmarszczkowo. Wbudowuje się w struktury skóry i wzmacnia jej barierę lipidową, poprawia stopień nawilżenia oraz elastyczność. Skóra problematyczna szczególnie powinna być zainteresowania jego działaniem antybakteryjnym, gojącym i regenerującym. Nadaje włosom miękkość i jedwabistość i połysk, eliminuje suchość skóry głowy. Brzmi świetnie, prawda?

Nie wiem jednak jakie ma to odniesienie do olejku, który ma dodatki i emolienty w składzie (skład olejku marki Mincer: Sclerocaryna Birrea Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Coco-Caprylate/Caprate). Nie znam się niestety na składach, więc nie będę go analizować, wybaczcie. Mogę Wam za to powiedzieć, jak sprawdził się na mojej skórze :)


Próbowałam używać olejku solo, mieszając kilka kropli z kremem lub dodając do maseczek glinkowych. W każdym wypadku olejek powodował rozszerzanie porów, a używany samodzielnie wzmagał przetłuszczanie mojej cery. Stosowany regularnie powodował za to wysyp podskórnych, bolących krost na linii rzuchwy - właśnie tam najczęściej skupia się u mnie złe działanie danego kosmetyku. Widziałam jednak, że olejek próbował coś z moją skórą zrobić i dlatego chciałabym dać mu jeszcze jedną szansę. Z pozytywnych doświadczeń mogłam zauważyć, że cera po użyciu była jakby bardziej napięta i gładka, widziałam też różnicę w nakładaniu podkładu. Następnym razem zdecyduję się na czysty olej marula (dostępny np. w Biochemii Urody) i sprawdzę czy faktycznie tak dobrze wpływa na skórę tłustą i skłonną do trądziku. Mam nadzieję, że efekt będzie lepszy i docenię naturalną pielęgnację olejkami :) Chciałabym go również wypróbować na skalpie, bo bardzo często mam problemy z jego nawilżeniem. 


Dziewczyny, skoro ten post jest właściwie postem życzeniowym, jestem bardzo ciekawa jakich olejkow używacie. Jakie są Wasze pielęgnacyjne rytuały z nimi związane? Wiem, że każda skóra ma inne potrzeby, ale chętnie poznam Wasze typy :)

pozdrawiam, A


Technologia Blogger.