Hej dziewczyny! 
Ostatnio zastanawiam się nad zmianą formuły KZZ i nic konstruktywnego nie przychodzi mi do głowy. A powód jest bardzo prosty - lubię moją listę <3 Dzięki niej zachowuję porządek w kosmetycznych zapasach i nic się nie marnuje, bo przeglądając ją raz w miesiącu szybko wyłapuję kosmetyki, które 'zalegają' nieużywane. Dlatego lista październikowa na pewno będzie, znikną z niej jednak niektóre kategorie, które nie zmieniają się w ogóle. Ale o tym więcej w październiku, teraz przedstawiam Wam denko wrześniowe :)

*dla przypomnienia: produkty zużytezakupione i oddane.

WŁOSY
a) odżywki i maski
Alterra, odżywka nawilżająca granat i aloes
Planeta Organica, marokański balsam do wszystkich rodzajów włosów
- Planeta Organica, ajuwerdyjska złota maska 'gęstość i wzrost włosów'
- Love2Mix Organic, maska do włosów z efektem laminowania
- Seboradin, balsam do włosów jasnych
b) szampony
Love2Mix organic, intensywny szampon stymulujący wzrost włosów
Alterra, szampon z biotyną i kofeiną do włosów osłabionych i przerzedzonych
- Planeta Organica, szampon turecki hammam
- Planeta Organica, szampon fiński 
- Seboradin, szampon do włosów jasnych
c) olejki, wcierki, serum itp.
- Marion, olejek orientalny - odżywianie macadamia & ylang-ylang
- Khadi, olejek stymulujący wzrost włosów
- Seboradin, lotion do włosów jasnych

TWARZ
a) kremy do twarzy i pod oczy
- Dermedic, Hydrain Hialuro, serum nawadniające twarz, szyję i dekolt
La Roche Posay, Effaclar Duo +, krem zwalczający niedoskonałości
La Roche Posay, Effaclar Duo +, krem zwalczający niedoskonałości
- Baikal Herbals, oczyszczający krem na noc do cery tłustej i mieszanej
- Eva Natura, Herbal Garden, krem pod oczy i na powieki z ziela świetlika
b) żele/mydła
- La Roche Posay, żel do twarzy Effaclar, oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej 
- Mydło z Aleppo 12% oleju laurowego
c) peelingi
- Korund
- Perfecta, peeling enzymatyczny minerały morskie i enzym z papai
d) toniki/płyny micelarne/mleczka
- Pharmaceris T, bakteriostatyczny płyn oczyszczający
- Garnier, płyn micelarny 3w1
- Uriage, woda termalna 
- Fitomed, płyn oczarowy do twarzy z kwiatem pomarańczy 
e) maseczki
- Organique, maseczka algowa z dynią
- Łaźnia Agafii, maska do twarzy głęboko oczyszczająca na wodzie bławatkowej
Planeta Organica, maska do twarzy oczyszczająca do tłustej i problematycznej skóry
- Fitokosmetik, marokańska czerwona glinka wulkaniczna
- Fitokosmetik, kamczacka czarna glinka wulkaniczna - wygładzająca
f) sera, olejki, kremy punktowe, inne
- Olej ze słodkich migdałów
- Mincer, olejek marula

CIAŁO - OCZYSZCZANIE
a) żele pod prysznic
- Luksja, mleczko pod prysznic ze składnikami balsamu z olejem z pestek dyni
Organiqe, pianka mleczna
- Organique, pianka cukrowa mrożona herbata
- Organique, pianka cukrowa pinacolada
- Organique, mydełko glicerynowe
Elkos, żel pod prysznic mango i ananas
- Balea, żel pod prysznic carambola lambada
Balea, żel pod prysznic limetka&aloes
- Balea, żel pod prysznic mandarynka
b) peelingi i kąpiel

CIAŁO - PIELĘGNACJA
a) balsamy/masła do ciała
- Balea, kokosowy krem do ciała
b) olejki, oliwki
c) wyszczuplanie, ujędrnianie
- Tołpa, antycellulitowy eliksir wyszczuplający

CIAŁO - PIELĘGNACJA SPECJALNA
a) biust
- Perfecta Slim Fit, modelujące serum do biustu
b) depilacja
- Venus, pianka do golenia z alantoiną, ekstrakty z melona i grejpfruta
- Bielenda, krem do depilacji 
c) ochrona przed potem
- Lady Speed Stick, pH Active (sztyft)

ZAPACH
- Lolita Lempicka
- Calvin Klein, Obsession
- Elizabeth Arden, Green Tea
Avon, Today Tomorrow Always Together

DŁONIE i STOPY
BeBeauty, krem oliwkowy do stóp i paznokci
BeBeauty, krem oliwkowy do stóp i paznokci
- Anida, krem do rąk i paznokci, wosk pszczeli i olej makadamia
Neutrogena, peeling do stóp szorstka skóra/zrogowacenia
- BeBeauty, złuszczający gruboziarnisty peeling do stóp
- Body Club, musujące tabletki do kąpieli rąk z mocznikiem 

MAKIJAŻ
a) pomadki i kredki do ust
- L'Oreal, Color Riche Extraordinaire w kolorze 500 molto mauve
- L'Oreal Balm, 318 heavenky berry
- L'Oreal Caresse, 102 mauve cherie
- Maybelline, Color Whisper, 130 pink possibilities
- MAC, cremesheen w kolorze hot gossip
- Catrice, pure shine colour lip balm, 030 don't think just pink
- Essence, lipliner 07 cute pink
- Bourjois, Levres Contour 15 rose precieux
b) błyszczyki
Maybelline, Color Sensational shine gloss 150 pink shock
c) pomadki/balsamy ochronne
- Blistex, balsam do ust classic
- Nivea, masełko do ust borówka
d) kredki do oczu i linery 
e) tusze do rzęs i odżywki 
Yves Rocher, Sexy Pulp
- Gosh, tusz do rzęs 'kocie oczy'
- Regenerum, regeneracyjne serum do rzęs
f) kosmetyki do brwi
- Eveline, brązowy korektor do brwi art scenic
g) cienie do powiek i bazy pod cienie
- Maybelline, color tattoo w kolorze permanent taupe
- Urban Decay Naked 2, paleta cieni
h) podkłady/korektory
- Lily Lolo, mineralny podkład z SPF15 w kolorze blondie, 0,75g
- Lily Lolo, mineralny podkład z SPF15 w kolorze barely buff, 0,75g
i) pudry do twarzy
- Lily Lolo, puder mineralny flawless silk, 0,5g
j) róże/bronzery
- Catrice, Defining Blush 020 rose royce
- Bourjois, róż/bronzer z kolorze 85 sienne

PAZNOKCIE
a) lakiery kolorowe
- 43 buteleczki (było 55)
b) odżywki do paznokci/ top&base coaty
- Delia, odżywka do paznokci
- Sally Hansen Insta Dri
c) pielęgnacja skórek
- Sally Hansen, cuticle remover
- Burt's Bees, lemon butter cuticle cream



Podsumowując:
16 opakowań poszło do kosza
19 produktów przybyło
6 rzeczy znalazło nowy dom (+12 lakierów)

Rachunek wychodzi na więcej zużyć/oddań niż nowych rzeczy w kosmetyczce :) Biorąc pod uwagę oddane lakiery, jest całkiem dobrze. Ale wiadomo, to o mniejsze zakupy chodzi. Więc może poprawię się w październiku.

pozdrawiam, A



Patrząc na to, co we wrześniu zasiliło moje podwórko, post o kosmetycznym minimalizmie powinien zostać skasowany. Na szczęście wielość rzeczy spowodowana jest tylko częściowo przeze mnie, więc i wyrzuty sumienia są jakby mniejsze :) Poszczęściło mi się w tym miesiącu trzykrotnie w rozdaniach blogowych, niespodziankę sprawiła mi również moja dziewczyna. No i... w sumie ten post pojawił się już po tym, jak miałam całą pielęgnacyjną furę kosmetyczną u siebie, więc... Winny się tłumaczy, zapraszam na post!


Od pielęgnacyjnego skoku w bok do serii Ziaja z liśćmi manuka, moja cera nadal nie jest w stanie dobrym (w bardzo dobrym chyba nigdy nie była). Korund działa coraz mniej spektakularnie, więc pomocy będę szukać w peelingu enzymatycznym z minerałami morskimi i ekstraktem z papai Perfecty (11,99zł/Rossmann). Próbuję również nocą przemycić mojej skórze bogatszą pielęgnację w postaci olejku marula z Mincera (21zł, Sekret Urody), ale z marnym skutkiem. Coś mi aktualnie zapycha linię rzuchwy i nie mogę znaleźć winnego... Ciągle używam kremu zwalaczającego niedoskonałości Effaclar, La Roche-Posay (wygrana u Sylluni), ale paskudztwa mają się mimo wszystko dobrze. Coś mi szkodzi, ale nie wiem co, więc pewnie niedługo poczęstuję je mydłem aleppo z 12% zawartością oleju laurowego. Trzymajcie kciuki!


Kosmetyki z drugiego zdjęcia to typowe uzupełnienie zapasów, no może za wyjątkiem borówkowego masełka do ust Nivea (10.99zł/Rossmann), o którym chyba każdy już słyszał. Jak dla mnie jest świetne, pomijając białą krechę na ustach rano, jeśli użyję grubszą warstwę wieczorem :) Ale zapach i właściwości pielęgnacyjne to same plusy. Eliksir z jedwabiem Wibo zgluciał i już mi się przejadł, więc postawiłam na odźywkę z ceramidami do paznokci z bruzdami Delia (7,99zł Sekret Urody). Nie jestem z niej do końca zadowolona i chyba czas na jakiś większy wydatek w tym temacie (jakieś sugestie?). Miałam odkupić top coat Essie, ale wydarzyła się promocja w Super Pharm na Sally Hansen i tak trafił do mnie za 17,99zł top Insta Dri. Zobaczymy czy wypadnie lepiej niż GTG. Na koniec mój łup miesiąca czyli maskara Gosh Catchy Eyes (26zł/Sekret Urody). Spodobała mi się ta szczoteczka, chociaż tak długo się przed nią broniłam. 

***

Kolejna wygrana paczka z firmą Seboradin przyleciała do mnie od Blonregeneracji. W skład zestawu z rumiankiem i naftą kosmetyczną, dedykowanemu włosom blond wchodzi balsam, szampon i lotion. Jeszcze grzecznie czekają na użycie, ale jestem bardzo ciekawa zarówno marki, jak i samego działania kosmetyków, Miałam z nimi styczność lata temu, kiedy Seboradin był o wiele mniej znany. Czas pokaże, co się zmieniło :)

Jak widzicie na poniższym zdjęciu, jesienną pielęgnację moich kończyn sponsoruje Biedronka. Po pierwszym spotkaniu z intensywnie nawilżającym balsamem do stóp 'oliwa z oliwek i kwasy owocowe AHA' szybko wróciłam po drugie opakowanie. Krem jest naprawdę dobry jak na swoją cenę - poniżej 3zł. W podobnej cenie otrzymacie peeling do stóp, również marki BeBeauty. Będąc ostatnio w Bierdonce mama wrzuciła do koszyka musujące tabletki do kąpieli rąk z mocznikiem Body Club (3,99zł). Zobaczymy co z tego będzie, bo przekonana nie jestem - sam zapach lekko odrzuca, bo kojarzy mi się ze szpitalnymi inhalacjami, na które kiedyś chodziłam. 


***

Ostatni koszyk to szaleństwo włosowe! :) Pod koniec sierpnia trafiłam na promocje z sklepie Skarby Syberii w której obkupiłam się wkosmetyki Planeta Organica. Były one przecenione, a do tego wysyłka była darmowa i tak za 4 poniższe produkty zapłaciłam niecałe 60zł. Zdecydowałam się na balsam marokański do wszystkich rodzajów włosów, który miałam już okazję używać oraz ajuwerdyjską złotą maskę 'gęstość i wzrost włosów'. Wybrałam również fiński szampon do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy oraz turecki hammam wzmacniający do wszystkich rodzajów włosów. W grudziąckim Sekrecie Urody w ręce wpadła mi polecana maska Love2Mix Organic z efektem laminowania (22,98zł). Z poniższych dobrodziejstw używałam jedynie ostatniej maski i początek był cudowny, niestety później coś się popsuło... Ale nie przesądzajmy zakończenia w połowie opakowania :) Jedno muszę jej przyznać - pachnie cudownie!


Uwierzcie, że byłam szczerze zdziwiona, że tyle się tego nazbierało... No ale przyjęłam na klatę fakt, że nad minimalizmem trzeba pracować nadal :) Pocieszam się tym, że sporo rzeczy zużyłam, kilka też znalazło nowy dom. Rachunek pewnie kolejny raz wyjdzie na zero. 

Znacie powyższe kosmetyki? A może coś szczególnie Was zainteresowało?

PS. Wiem, że ostatnio mam duże zaległości na Waszych blogach, za co bardzo przepraszam. Przyszły tydzień wcale nie będzie lżejszy, więc nadrabiać będę sama nie wiem kiedy, ale... obiecuję wpadać w każdej wolnej chwili :) 

pozdrawiam, A



Masełko do ust Revlon to kosmetyk kultowy. Łączy w sobie pomadkę kolorową i pielęgnujący balsam dzięki zawartości masła mango, shea i kokosowego. Szminka ma różną intensywność, zależną od koloru i formuły. Miałam okazję używać Revlon Colorburst Lip Butter w kolorze 025 peach parfait. Zapraszam na krótką receznję :)


Jeśli lubicie ładne opakowania, Revlon powinien się Wam spodobać - wykręcany sztyft ze skuwką w zbliżonym do zawartości kolorze. Spore ułatwienie, jeśli mamy kilka wariantów w kosmetyczce. Kolor był naprawdę przyjemny - łososiowy róż ze złotymi drobinkami. Na ustach niestety wyglądał jak złota poświata, kolor gdzieś znikał. Drobinki były bardzo wyczuwalne i drażniły usta, kiedy warstwa kosmetyku się ścierała. Na dodatek migrowały po całej twarzy w iście sylwestrowym stylu :) Właściwości pielęgnacyjne oceniam nisko - szminka na pewno nie zastąpiła mi codziennego używania ochronnej pomadki. Nosząc ją kilka dni z rzędu odczuwałam bez dodatkowej pielęgnacj przesuszenie, ale taki już urok moich ust. Wiele dziewczyn narzeka na miękki sztyft i niską wydajność. Z pierwszym nie miałam problemu (być może przez te drobinki), a wydajność jest moim zdaniem dobra - nie jest to pomadka kolorowa, więc zużywa się szybciej, ale tragedii też nie ma. Jak za cenę ok. 40zł spodziewałam się czegoś lepszego

Ciężko mi powiedzieć czy polecam masełko Revlon. Na pewno nie polecam powyższego koloru, bo drobinki są jak dla mnie nie do przejścia, ale inne wersje kolorystyczne może kiedyś będzie dane mi spróbować :) 

Jakie są Wasze doświadczenia z kosmetykami Revlon? Macie swoich ulubieńców?

pozdrawiam, A



Robiłam niedawno porządki w folderze ze zdjęciami i znalazłam kilka plików z kosmetykami, które nie pojawiły się na blogu. W ramach pokuty postaram się co jakiś czas wrzucać taką 'recenzję z dna szafy' i przypominać Wam o kosmetykach, które miałam okazję używać :) Dziś przyszła pora na idealne na aktualną aurę za oknem, otulające masło do ciała Pat&Rub

Seria otulająca kusi nas zapachem naturalnej wanilii, karmelu i cytryny. Jeśli myślicie, że otwierając kosmetyk z tej serii poczujecie słodki ulep, możecie się mocno pomylić. Zapach jest bardzo przyjemny, ciepły i faktycznie otulający, ale słodycz karmelu i wanilii idealnie równoważy rześka cytryna. Do tego masło konsystencją przypomina lekki, puszysty krem (producent mówi o kremie tortowym), który przyjemnie rozprowadza się na skórze. Jeśli weźmiemy za dużą porcję, może się troszkę mazać i bielić, ale po chwili wszystko się wchłania, zostawiając naszą skórę nawilżoną i pięknie pachnącą. Działanie długofalowe kosmetyku oceniam bardzo dobrze - skóra zyskała na elastyczności, była aksamitna w dotyku i przede wszystkim nawilżona i odżywiona. Niczego więcej od mazidła nie oczekuję :) Plusem jest również naprawdę dobra wydajność masła i wygodne, odkręcane opakowanie w dość skromnej szacie graficznej. 


W kwestii składu mogę powiedzieć, że producent naprawdę dobrze wywiązał się ze swoich obietnic :) Na początku woda i dwa emolienty działające na konsystencję kremu i zapewniające skórze tak dobrze znany nam 'film'. Później masło kakaowe (natłuszcza i uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia), olej babassu, ekstrakt z cytryny. Wśród składników znajdziecie przede wszystkim surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym, m.in: masło shea (nawilża i zmiękcza), masło oliwkowe (wygładza i koi), olej babassu (uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV), squalane (z oleju oliwkowego - nawilża), ekstrakt z cytryny (działa ujędrniająco i przeciwzapalnie), naturalną witaminę E (antyoksydant), oraz glicerynę roślinną (nawilża). 

Nie wiem, czy to skłoni Was do zakupu, jeśli przymkniecie oczywiście oko na cenę - 75zł za 250ml. Kosmetyki Pat&Rub dostępne są na stronie producenta, ale warto zaglądać również tutaj! i szukać promocji. Ja właśnie z takiej skorzystałam i masło w komplecie z peelingiem do ciała (który był prawdziwą porażką) oraz cudownym kremem do rąk z serii otulającej udało mi sie kupić za 115zł.

Miałyście okazję używać kosmetyków z tej serii? :)
pozdrawiam, A


Technologia Blogger.