Nie będzie o piosence, będzie o podkładzie Rimmel Wake Me Up.
Mój kolor to 100 Ivory. Standardowe 30ml kosztuje ok. 35-40zł (ja kupiłam w promocji za 28zł).
Podkład ma nam rozświetlić buzię i nadać jej świeżości. I tak robi. Ma w sobie maleńkie drobinki rozświetlające, które czasem w słońcu są widoczne. Krycie średnie, tak samo trwałość. U mnie sprawdza się zimą o ile moja cera jest w dobrym stanie i jeśli użyję pudru matującego. Kupiłam go latem i wtedy moja twarz wyglądała na spoconą.. co jest bardzo dziwne, ponieważ mam cerę mieszaną-suchą. Wina kremowej konsystencji, nawilżenia??
Bardzo fajnie się go aplikuje (w moim przypadku podkłady aplikuję wyłącznie palcami). Pompką możemy dozować produktu ile chcemy. Minusem może być szklana buteleczka- wygodna w trzymaniu, ale dużo produktu w niej zostanie. SPF 15. Nie kupię go raczej ponownie, jest tyle podkładów do wypróbowania, a jedna buzia :).
Jeszcze zaspana, potargana, oślepiona słońcem i bez makijażu ja :)
Z podkładem Rimmel
I z pełnym makijażem:
Słońce nie dało otworzyć oczu haha. Podsumowując: jeśli rano włączycie sobie Wham! "Wake me up before you go-go" i chwilę potańczycie- Wasza buzia się obudzi i rozświetli nawet bez podkładu Rimmel :).
Tak poza tematem: chłopak mi powiedział, że chyba nigdy nie spoważnieję. Jak mam to zrobić, kiedy na studiach czasem robimy takie rzeczy:
((((:
M.