W tym roku kończę 24 lata i moje oczy coraz bardziej zdradzają zmęczenie czy braki w pielęgnacji. Muszę ostrożnie dobierać kosmetyki, bo skóra często w tych okolicach ulega podrażnieniu; odpadają wszelkie konsystencje żelowe, szczególnie marki Flos-lek. Aktualnie używam kremu pod oczy Clinique All about eyes i jestem z niego zadowolona. Czasami jednak szukam czegoś, co dałoby mojej skórze pielęgnacyjnego kopa :) O hydrożelowych płatkach pod oczy słyszałam już od dawna, aż w końcu trafiłam w drogerii na płatki Marion. Jak się sprawdziły? Zapraszam na recenzję.
Płatki zapakowane są w zwykłe, "maseczkowe" opakowanie i przyklejone na grubszej folii. Z jednej strony mają materiałowe wykończenie, a część przyklejana do skóry jest żelowa. Mają odpowiednią wielkość i kształt, nie sprawiały mi żadnego dyskomfortu. Czego oczekiwałam od tych płatków? Przede wszystkim nawilżenia i odżywienia skóry pod oczami oraz uczucia odświeżenia, oczywiście bez podrażnień. Przy jednokrotnym użyciu nie wierzyłam w spłycenie zmarszczek czy tym bardziej zapobieganie powstawania nowych. Płatki łatwo przykleiły się do skóry i trwale na niej trzymały przez kolejnych 30 minut. W tym czasie odczuwałam miły chłód i odprężenie. Po zdjęciu płatków okolica pod oczami wyglądała naprawdę nieźle! Skóra była nawilżona, delikatnie wygładzona i odżywiona - zniknęło uczucie ściągnięcia i podrażnienia aktualną pogodą. Na pewno nie był to efekt wow, ale od czasu do czasu warto sobie taki relaks zafundować :) Tym bardziej, że płatki nie są drogie - kosztują ok. 4zł, nie mam za to pojęcia jak jest z dostępnością.
skład dla ciekawskich:
Miałyście okazję używać podobnych produktów? Które z nich możecie polecić?
pozdrawiam, A