Są takie kolory, których na paznokciach nosić za bardzo nie potrafię. Powoli przekonuję się do różu, ale odpuściłam bardziej jaskrawą czerwień (chociaż na początku czułam się z nią świetnie). O ile błękit jeszcze zniosę, tak z żółtymi odcieniami mam problem. Podobnie jest też z pomarańczą, na którą trafiłam w specjalnej edycji pudełka JOYbox (w tym poście zakupowym zobaczyć możecie zawartość). No ale wpadła, więc spróbować trzeba - a nóż to właśnie TEN kolor?
Nie będę Was trzymać w niepewności - nie ten. Na paznokciach w zależności od światła jest raz bardziej przykurzoną pomarańczką, raz odblaskową - szczególnie w słońcu. Płaski, równo ścięty pędzelek ładnie rozprowadza lakier przy skórkach i technicznie jest naprawdę w porządku. Chociaż pierwsza warstwa trochę się marze, druga wszystko wyrównuje. Trwałość lakieru nie była jakoś szczególnie powalająca, a na pewno nie dorównywała Essie - pierwszy raz od bardzo długiego czasu na moich paznokciach pojawił się odprysk, chociaż standardowo używałam jako bazy odżywki wygładzającej płytkę paznokcia Golden Rose oraz topy Sally hansen Insta Dri. Chyba moje paznokcie nie do końca się z marką Eclair polubiły, bo z innymi takich problemów nie mam. No i pozostaje jeszcze jednak kwestia - smród. Jeśli malujecie paznokcie z głową nisko pochyloną nad paznokciami, polecam szeroko otworzyć okno...
Miałyście okazję używać tych lakierów?
Jaki kolor trafił do Waszego JOYboxa?
pozdrawiam
Adrianna