No i mamy arbuza. Długo się nie mogłam przekonać do tego koloru, ale mam wrażenie, że to odcień lekko uzależniający. Miałam go na paznokciach po raz trzeci i... lubimy się coraz bardziej! Jeśli jesteście ciekawe, jak prezentuje się u mnie - tak, mam świadomość, że był już pewnie wszędzie - zapraszam na post :)
Jeśli lubicie paznokcie, które z pewnością zwrócą uwagę - watermelon od Essie jest dla Was. Kolor, chociaż różowy, jest dość nieoczywisty. Z jednej strony kremowy, z drugiej cudownie soczysty i energetyczny. Nie jestem fanką tych szerokich pędzelków i przy skórkach widać to dokładnie, ale sam w sobie lakier ma przyjazną malującym konsystencję. Jest gęsty, ale nie gumowy i dobrze rozporowadza się na płytce. Jeśli macie wprawę, jedna warstwa wystarczy - u mnie są dwie plus top Sally Hansen Insta Dri (a w zasadzie jego ostatnie tchnienia). Lakier trzyma się dobrze, ale weźcie pod uwagę, że ja generalnie nie mam problemów z odpryskami czy szybkim ścieraniem się lakierów. Cena Essie nie jest najniższa, bo dochodzi do 36zł, więc polecam szukać okazji w sieci. Swoją buteleczkę mam dzięki odcieniom nude (jeśli nie znacie, polecam nadrobić zaległości) i pewnie za jakiś czas pokażę Wam drugi, mniej szalony odcień, który udało mi się wygrać :)
Watermelon nie tylko ożywi Waszą stylizacje, ale poprawi nastrój :) Myślicie podobnie?
pozdrawiam
Adrianna