Dawno mnie tu nie było. Natłok obowiązków skutecznie odciął mnie od wirtualnego życia. A. dba o wszystko i świetnie sobie radzi :). W pierwszą wolną sobotę (od chyba miesiąca) przychodzę do Was z recenzją Eveline Nail Therapy Professional- preparatu do usuwania skórek


Opakowanie jest poręczne z wygodnym aplikatorem. To miękka tubka z fajną końcówką. Aby jednak wydobyć ostatki produktu, będę musiała przeciąć opakowanie. Jedyne zastrzeżenie mam do ilości wydobywanego produktu- trochę go dużo jak na jeden raz.


Działanie: produkt ładnie zmiękcza skórki. Wystarczy odsunąć je patyczkiem. Producent zapewnia, że 30 sekund wystarczy, ale ja muszę trzymać produkt dłużej. Trzeba uważać przy zdartych skórkach. Produkt w rance okropnie szczypie.
Moje skórki z natury nie są twarde i nie narastają na płytkę- zasługą tego jest olejek z Inglota do pielęgnacji skórek; dlatego nie wiek jak Eveline poradzi sobie z  "grubszą sprawą". Konsystencja mi bardzo odpowiada, produkt nie spływa z paznokci.



Produkt jest całkiem w porządku, ale ja szukam czegoś lepszego. Przede wszystkim zależy mi na czasie. Nie mam go teraz zbyt wiele na pielęgnację paznokci.

Jaki produkt do skórek Wy polecacie?

M


11 Comments

  1. Mi by przydał się preparat do skórek. Może jak będę jakimś kosmetycznym to skuszę się na Eveline.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe jak sprawdził by się u mnie, jak gdzieś spotkam to wypróbuję .

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem na etapie poszukiwania idealnego i mam teraz właśnie ten z eveline i jest ok ale też czas jest zbyt długi ja aby mieć zadowalający efekt muszę go nakładać dwa razy - ja mam chrapkę na ten od Sally Hansen bo jest baaardzo zachwalany ale sama jeszcze nie wypróbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie czekam na paczkę z Avonu z ich markowym preparatem do skórek. Opinie na wizażu ma rewelacyjne, więc może to będzie to :)

    OdpowiedzUsuń
  5. takie produkty sa bardzo przydatne :) nie przepadam za firmą eveline, mam zmiękczacz oriflame, super się sprawdza!

    OdpowiedzUsuń
  6. okropną miałaś sytuację... moja chociaż nie zakrawała o pedofilię. śmiech potrafi niszczyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy produkt :) Może się skuszę na wypróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie wiem, szału nie ma:) Póki co nie dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po bardzo udanym romansie CDD cuticlce away wiem, że będzie mi ciężko znaleźć jakiś tańszy zamiennik. Przyznam szczerze, że nawet nigdzie nie widziałam tego specyfiku od Eveline. Ale może wystarczy lepiej poszukać?
    Pozdrawiam,
    Ula http://drobne-przyjemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście chodziło mi o CND, a nie CDD

      Usuń

chętnie odpowiem na Twoje pytanie :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.