Do złota na paznokciach mam mocno mieszany stosunek - albo jestem nim zauroczona jak w przypadku Lovely, albo znieść nie mogę i zmywam po pomalowaniu. Z Orly w kolorze flare się nie polubiłam niestety. Pomimo dwóch warstw widoczne są końcówki, jakby niedomalowane lub starte, za to po trzeciej lakier robi się mocno żółty... Malowanie paznokci emalią jest bezproblemowe, podobnie jak wysychanie. Trwałość lakieru na duży plus, tylko te starte końcówki widoczne od początku są mocno denerwujące. To mnie zupełnie zniechęca do używania. 

Na zdjęciu widzicie warstwę eliksiru z jedwabiem Wibo, dwie warstwy Orly - Flare i Essie good to go


Na Waszych paznokciach zakwitła już wiosenna paleta barw? :)

pozdrawiam, A


Obsługiwane przez usługę Blogger.