Tak... po zdjęciach promocyjnych lakierów przekonana byłam, że wszystkie trafią do mojego koszyka 
i pognam z nimi do kasy, bo przecież takie cacuszka to mi ktoś zabierze :) 
Ale Breaking Down to kolejna edycja limitowana Essence, która rozczarowała na żywo. 
Lakiery niby fajne, ale szału nie ma. Skusiłam się tylko na jeden, 01 jacob's protection

O samym lakierze mogę powiedzieć tyle, że po raz kolejny trafiłam na kichowato przycięty pędzelek...
Grubaśny i puchaty, który przy malowaniu nabierał o wiele za dużo lakieru, 
co utrudniało położenie go w miarę cienką warstwą. Niezbędny był Seche Vite,
więc o schnięciu nic wam nie powiem. 
Lakier jest dość gęsty, więc pełne krycie otrzymamy po dwóch warstwach. 
Minusem jest cena - kochane podwyżki... 8,99zł. 

widzicie te drobinki? :)
Kolor? Kicha... 
Ciemna, czarna baza z dużą ilością drobinek, w kolorze fioletu, zieleni i granatu.
Efekt? Na zdjęciach sylwestrowy, w świetle dziennym płaski,
matowy - praktycznie czarny lakier. Nawet Seche Vite nie pomógł... 

I z góry ostrzegam - moje skórki po pobycie w Holandii wyglądają... ŹLE...



Niech was nie zwiedzie błysk na zdjęciu, to efekt sztucznego światła... 
W rzeczywistości drobinki są prawieniewidoczne a całość jest nuuuuudnaaaa!


Podsumowując - w świetle sztucznym jest ciekawy, w świetle dziennym nijaki...

Przy okazji polowania w moje łapki wpadł lakier Essence z serii Colour&Go 
w żuczkowym kolorze122 chic reloaded - jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądał na paznokciach, 
więc pewnie za kilka dni go wam pokażę :) 




A póki co, spokojnej nocy :) Pozdrawiam, A!



Obsługiwane przez usługę Blogger.