Tą osławioną drogerię odwiedziłam przy okazji pobytu w Holandii 
i muszę Wam powiedzieć jedno - bez planu zakupów i jakiegokolwiek rozeznania tam nie wrócę :) 
Miałam stanowczo za mało czasu, a poganiające mnie na zmianę kobiety mojego życia nie ułatwiały sprawy. 
Mam nadzieję na mały shopping w okolicach świąt i wtedy zaszaleję :)

Ale dość narzekania, bo coś tam sobie przywiozłam!


- Alverde, olejek do ciała z paczulą i czarną porzeczką - cudownie pachnie!
- Alverde, masło do ciała z czerwoną pomarańczą i kwiatem czarnego bzu, do skóry bardzo suchej


- Balea, żel pod prysznic figi i czekolada... mniam!
- Balea, malinowy szampon do włosów
- Balea, maska do włosów bez silikonów figi i perły 

Jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków, ale muszę poczekać na swoją kolej :)
Gdzieś jeszcze mam grejpfrutową pomadkę do ust Balea, która bardzo przypadła mi do gustu.

Jak widzicie nie ma tu kolorówki z prostej przyczyny... nie trafiłam na nic nowego, 
nie było limitki P2, ani Catrice, ani Essence, ani nawet Essie na które liczyłam... szkoda.
Może następnym razem mi się poszczęści.

Jesteście czegoś szczególnie ciekawe?
pozdrawiam, A


Obsługiwane przez usługę Blogger.